Kobra, dziwki i sprawa honoru

Kobra w łazience sportowca, najazd prostytutek, walizka pełna materiałów wybuchowych, zawalony most i inne “drobne niedociagnięcia”. A w tle narodowa duma, “różnice kulturowe”, rywalizacja Indie-Chiny i postkolonialne resentymenty.  O co tak naprawde chodzi w Igrzyskach Wspólnoty Narodów w Delhi?

Rozgrywane od 1930 Igrzyska Wspólnoty Narodów co cztery lata gromadza sportowców z byłych krajów Korony Brytyjskiej uprawiających dyscypliny nie znane reszcie świata.

Gromadzące  blisko 7000 sportowców z 72 terytoriów Igrzyska miały wprowadzić stolicę Indii to pierwszej ligii światowych metropolii. Póki co ta najdroższa do tej pory edycja (koszt szacuje się na ok. 6,5 miliarda dolarów, nawet 100 wiecej niż pierwotne szacunki – wszystko zależy od źródła) przed samym startem niemal… nie została odwołana.

Media zarówno zagraniczne, takie jak Guardian czy BBC, jak i największe indyjskie dzienniki, kilka dni przed igrzyskami rozpętały prawdziwą burzę, opisując organizacyjne niedociągniecia.  Lista jest długa. Jadowite kobry w wiosce olimpijskiej i na obiektach treningowych. Łóżko, które zapadło się pod jedną z niewielu medalowych nadziei Indii – bokserem Akhilem Kumarem. Nie nadające się do zamieszkania pokoje w wiosce olimpijskiej, walający się dookoła obiektów sportowych gruz, zawalony sufit hali do podnoszenia ciężarów na Jawaharlal Nehru Stadium i zerwana kładka dla pieszych.

Do tego prowokacja australijskiej telewizji, która w tak zagrożonym terroryzmem kraju jak Indie spokojnie weszła na teren Igrzysk z duzą walizką wypełnioną materiałami wybuchowymi kupionymi wcześniej na targu w Delhi.

Teraz, za pomocą odrobiny „jugaad” (słowo oznaczające trik, rozwiazanie ad hoc, w ostatniej chwili I z użyciem dostepnych środków) Igrzyska odbywają się bez spodziewanych problemów a Delhi z dnia na dzień zaczęło wyglądać cywilizowanie.

Przyćmić Pekin

A plany były imponujące. 26 nowych estakad, 18 mostów, 189 kilometrów dróg, prawie 200 km linii metra, dwa nowe porty lotnicze, 10 nowych lub wyremontowanych obiektow sportowych, prawie 2000 nowych autobusow i wszystko to w jednym tylko Delhi. Inwestycje na Euro 2012 blakna w porownaniu do skali przygotowan do XIX Igrzysk Wspólnoty Narodów – najwiekszej imprezy sportowej w Indiach od kilkudziesięciu lat.

Przygotowania rozpoczęto wkrótce po werdykcie przyznającym organizację Igrzysk Delhi, jaki zapadł w 2003 roku na Jamajce.

Jeszcze nie tak dawno Suresh Kalmadi – szef komitetu organizacyjnego – twierdził, że Igrzyska przyćmią Olimpiadę w Pekinie. To ważne o tyle, że Indie prowadzą ostrą rywalizację z Państwem Środka o miano potęgi gospodarczej przyszłości. Rywalizację, która może zakończyć się sukcesem. Chiny zwalniają, mają problem starzejącej się siły roboczej i przegrzanej państwowymi inwestycjami gospodarki, podczas gdy Indie, napedzane przez prywatny biznes i demografie (młode, anglojęzyczne społeczeństwo) zdają się dopiero rozpędzać, jak dowodzi najnowszy The Economist.

Po serii medialnych raportów wprawdzie Indie nieco schowały głowę w piasek i nie twierdzą już że przyćmią wszystko co świat dotąd widział, ale wciąż zapewniają że Igrzyska będą “światowej klasy”. I całkiem możliwe, jest to bowiem dla nich…

Sprawa Honoru

“Kwestią narodowej dumy” nazwal sprawny ruch pasażerski w trakcie Igrzysk szef transport miejskiego E Sreedharan, ogłaszając zwiększenie czestotliwości kursowania metra do 2 minut.

Sprawą honoru jest bowiem w Indiach wszystko, co dotyczy wizerunku subkontynentu w świecie. Tak było gdy “Slumdog Millionair” pokazał światu slumsy Dharavi, tak było gdy “Biały Tygrys” Arvinda Adigi odsłonił pokłady klasowej (kastowej) nienawiści. W obu przypadkach mówiono o odsłanianiu miękkiego podbrzusza i w obu – protesty ucichły po znaczacych międzynarodowych nagrodach (odpowiednio Oskary i Booker Prize), gdy Indusi poczuli się nagle dumni z dzieł, które przed chwilą wyklinali.

Nie inaczej jest teraz. Pierwsze doniesienia o zawalonej kładce dla pieszych, oberwanym suficie na stadionie i “nie nadającej się do zamieszkania” wiosce lekkoatletów wywołały narodową furię. Żądano głów, internet zaroił się od bardzo ostrych wpisów jak iniewybrednych żartów. Najpopularniejszy głosił, że pan Kalmani próbował popełnić samobójstwo przez powieszenie, ale … zerwał się sufit.

Pierwsze reakcje władz tylko pogorszały sytuacje. Sheila Dikshit (burmistrz Delhi) stwierdziła po zawaleniu się kładki dla pieszych prowadzącej do głównej areny igrzysk, że takie “mniejsze niedociągnięcia” się zdarzają. Zaś narzekania na pokoje w wiosce lekkoatletów – oplute paanem (popularny wśród hinduskich robotników tytoń do rzucia, który wypluty zostawia charakterystyczne czerwone ślady) łazienki, podtopione piwnice, a nawet ludzie ekskrementy w pokojach – zkwitowała jako “różnice kulturowe w podejściu do higieny” (zdjecia tych roznic tutaj:)

.

Po kilku dniach jednak nastąpiła anty-reakcja. Facebook został zalany pieknymi zdjeciami tych obiektów które zostały ukończone, opisanymi niczym tajne materiały FBI jako “niepublikowane zdjęcia z wioski lekkoatletów”. Statusy na Twitterze wzywają to wspierania Igrzysk i dumy z metra czy stadionów. Niemal wszyscy są przekonaniu, że Igrzyska będą jednak wielkim sukcesem.

Narodowa duma zwyciężyła nad wściekłością. “Teraz trzeba pracować, winnych rozliczy się po Igrzyskach” mówi Aditya, 21-letni absolwent jednej z najlepszych uczelni w kraju i to chyba oddaje ducha chwili.

Common Whore Games


Ale te niedociągnięcia – rzeczywiście rozdmuchane ponad miarę przez media – to jedynie wierzchołek gory lodowej. Skala przekrętów i niedociągnieć sprawiła, że originalna nazwa – Commonwealth Games (Igrzyska Igrzyska doczekały się wielu wariacji, nie wszystkie z nich cenzuralne.

Na przykład były minister sportu – Mani Shankar Aiyar – nazwał je Common Whore Games (Igrzyska Kurwy Powszechnej), odnosząc się do ilości prostytutek, które spłynęły do Delhi na czas Igrzysk. Ale przydomek zakorzenił się głównie za sprawą panoszacej sie korupcji, którą to głównie obwinia się rekordowy budżet gier, który przekroczył kilkakrotnie pierwotne szacunki, co – biorąc pod uwagę jak jak tania jest siła robocza w Delhi i fakt jak wiele projektów i tak nie ukończono – trudno wytłumaczyć inaczej. W Delhi powstały całe dzielnice luksusowych rezydencji, które – jak się szepce – sfinansowano za pieniądze, które znikły z budżetu Igrzysk.

Zresztą korupcja to grzech pierwotny Igrzysk, jako że już przyznanie gier Indiom wiąże się z korupcyjnym skandalem. Niedawno Daily Mail ujawnił – nie do końca jeszcze wyjaśnione – rewelacje, że Indie przekupiły aż 72 dwa Państwa należące do Wspólnoty aby otrzymać ich głosy.

O igrzyskach mówi się również Common Poverty Games (Igrzyska Wspólnej Biedy), wskazując na brutalne metody wysiedleń z terenów przeznaczonych pod inwestycje związane z przygotowaniami i biede jaką igrzyska sprowadziły na wielu – i tak już ubogich – mieszkańców.

Zamiatanie pod dywan

Problemy, których nie udało się rozwiązać, trzeba przynajmniej zabrać gościom sprzed oczu.  Miasto zdecydowało się usunąć z terenów na których odbywać się będą zawody blisko 100 000 żebraków, wysyłając na ulice specjalne patrole. “Policja powiedziała nam, że musimy stąd zniknąć na miesiąc – mówi Rani, która sprzedaje ołówki na ulicy. – Chyba odbywa się tu jakiś duży festiwal. Ale wrócimy.”  To samo dotyczy także ulicznych sprzedawców warzyw, czy nie zameldowanych w Delhi robotników.  Mam problem, bo moja sprzątaczka musiała wyjechać z Delhi do domu w Uttar Pradesh, tylko dlatego, że nie jest stąd. – narzekał niedawno mój kolega, młody biznesmen Nikhil.

Kilka slumsów sąsiadujących z obiektami Igrzysk zostało brutalnie wysiedlonych a z ulic wycofano prawie 1600 autobusów prywatnych przewozników (tzw. bluelines), które nie wyglądały reprezentacyjnie. Jednak miasto nie ma wystarczająco dużo nowych miejskich autobusów by zapełnić luke i w efekcie ci, których nie stać na własny samochód często pozbawieni zostali możliwości dostania się do pracy. Te Igrzyska zaplanowano dla bogatych Indian i turystów. Tyle tylko, że Ci drudzy nie przyjeżdżają tak chętnie jak oczekiwano, a ci pierwsi masowo uciekają z miasta w obawie przed zamachami i utrudnieniami w ruchu. Wiele firm – w obawie przed komunikacyjnym koszmarem – nawet zdecydowało się pozwolić swoim pracownikom pracować z domu w czasie Igrzysk lub wręcz udzieliło im zbiorowych urlopów.

Obrazu dopełnia fakt, że do budowy aren Igrzysk wykorzystywano niewykwalifikowaną i źle opłacaną siłę roboczą. Tą samą, którą teraz poproszono o opuszczenie miasta. Nie dotrzymywano przy tym żadnych standardów BHP i nie zapewniono wystarczających szkoleń, z czego wynikają liczne niedoróbki. Już nie mówiąc o warunkach w jakich mieszkali. Cóż – w Indiach niestety ciągle niestety istnieje kategoria „podludzi”…

Underground przeciw Igrzyskom


Efekt jest taki, że jeszcze zanim na Igrzyska wylała się fala międzynarodowej krytyki, wzbierał na sile oddolny ruch przeciw nim.

Delhi nigdy dotąd nie widziało graffiti, które teraz zaczęło sie gwałtownie rozprzestrzeniać po miejskich murach. W większości to hasła przeciw Commonwealth Games. Powstają blogi, strony na facebooku, organizowane są marsze protestacyjne.

Czujemy, że te pieniądze mogły być lepiej wydane, zamiast na kilkudniową rozrywkę. Na przykład na edukacje dzieciaków. Albo szpitale dla biednych. Gniew rośnie w ludziach i kto wie, może to doprowadzi nawet do zamieszek?” – mówi Moses, promoter undergroundowej muzyki w Delhi. Ruch przeciw CWG jest mocno związany też z muzycznym podziemiem, które w Delhi dopiero się formuje.

Z jeszcze innego powody Igrzyska krytykuje Profesor Arindam Chaudhuri. Jego zdaniem odbywające się co cztery lata zawody to nic innego jak “festiwal niewolnictwa i rasizmu”, którego tradycja wywodzi się z gier podczas których Królowa Angielska gromadziła sportowców ze wszystkich swoich koloni na “festiwalu Imperium Brytyjskiego”. Według Chaudhuriego, Indie – zamiast kreować tyle rozgłosu wokół Igrzyski – powinny raczej wycofać się z tego klubu byłych kolonii. To granie na postkolonialnych resentymentach nie jest żadkie w Indiach i zbiera sporo poparcia od osób identyfikujących się z nacjonalistycznym odłamem hinduizmu – Hindutvą.

Tymczasem – otwarcie Igrzysk okazało się rzeczywiście powalajacym spektaklem. Doniesień o zawalonych dachach i brudzie – na razie brak. No, jeśli nie wspomnieć 15 brytyjskich pływaków którzy zatruli się … wodą w basenie. Ale pytania pozostają – czy na pewno nie można było lepiej?

Jacek Ratajczak / Natalia Kopeć

Obejrzyjcie video:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s