Odpowiedzialni w kryzysie

(tadam! oto jest! wpis numer 100 na naszym blogu! tadam!
gratulacje i komentarze prosimy składać poniżej😛 )

Nie tak dawno Maciek Kuźmicz na swoim blogu pisał, że w kryzysie programy pomocowe będą drastycznie ucinane.  Nieco wcześniej, w komentarzu do tekstu o laptopie za 20$ na tym samym blogu jakaś poruszona wrażeniami z podróży po Indiach Zuza nawrzucała wszystkim induskim bogaczom odpowiedzialność za przerażającą biedę w kraju. „Tata: samochod za 1000$ dla kazdej rodziny, teraz laptop za 20 dol dla kazdego dziecka dobrze byloby rozpoczac od skromniejszych wyzwan. Np kawalek szmaty do okrycia dla kazdego mieszkajacego na ulicy, lub wieksze wyzwanie – skromniusienki namiocik dla kazdego takiego.” – pisała. Niesprawiedliwie, bo w Indiach naprawdę wiele się robi, by ten stan rzeczy odmienić…

Prawda jest taka, że skala takich aktywności jest chyba największa na świecie. Nie dość, że mnóstwo obcokrajowców tu przyjeżdża pracować w różnych NGO’s, to jeszcze gigantyczna jest liczba lokalnych, zakładanych i prowadzonych przez Indusów, organizacji pomocowych. Coś, co jak się zdaje (choć tutaj bardziej przeczuwam, niż wiem) jest marginalnym zjawiskiem np. w Afryce.

Od gigantycznych fundacji, takich jak cała grupa różnych inicjatyw Taty, z wieloletnią tradycją, przez medialne kampanie takie jak absolutnie fantastyczna akcja Teach India, średniej wielkości inicjatywy, takie jak na przykład odpalona niedawno przez moją firmę Care for India, aż po niezliczone mikro-NGOWłasnie takich, które pomagają w najbardziej lokalnej skali. Takich jak organizacje w których działali moi znajomi – My Choice Bangalore, uczące dzieci o „sustainability”, czy własnie założony mikro-NGO mojego znajomego, który po prostu zamierza się bawić z dziećmi „defaworyzowanymi” (chryste, uwielbiam te określenia z NGOsowego slangu). Czasami mam wrażenie, że inaczej niż u nas, gdzie „społeczeństwo obywatelskie” leży i kwiczy z nastoprocentowym zaangażowaniem obywatelskim w jakiekolwiek inicjatywy pozarządowe, tutaj prawie każdy jest w coś wplątany, prawie każdy kto może, w jakiś sposób, gdzieś, kiedyś pomagał.

Tak naprawdę, liczba organizacji i inicjatyw mających zmienić coś w losie tej biedniejszej części Indusów uświadamia przede wszystkim jedno – jak gigantyczny jest ten kraj i jak gigantyczna jest skala problemu, skoro wciąż wydaje się, że nic się w tej sprawie nie robi.

Ale to napisania tego wpisu zainspirowało mnie co innego. Otóż dziś ogłoszono kolejną „odpowiedzialną” inicjatywę. Absolutnie fantastyczną moim zdaniem – CSR-owy wzór do naśladowania! Otóż informatyczny gigant, Infosys, zaproponował swoim pracownikom nietypową opcję. Nie chcąc zwalniać przeszkolonych (a zatem bezcennych) specjalistów, a równocześnie nie mając wystarczająco pracy dla wszystkich, zaproponował, by część z nich przez rok popracowała dla trzeciego sektora. Na koszt Infosys, który będzie im w dalszym ciągu płacił połowę ich dotychczasowego wynagrodzenia!

Zyskują wszyscy: pracownicy – możliwość samorealizacji, nowych doświadczeń, może dopieszczenia swojego sumienia, a także – bądź co bądź – pewną pracę; firma – gwarancję, że nie straci ludzi, którzy sa przecież jej największym kapitałem, a równocześnie obniży koszty ich utrzymania; wreszcie społeczeństwo – czego chyba nie trzeba tłumaczyć.

Póki co, dla mnie to CSR-owa inicjatywa dekady! Ciekaw jestem jedynie, jak wielu z niej skorzysta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s