Patriotyzm.

To stara jak świat prawda, że wyjeżdżając uczymy się nie tylko o kraju który odwiedzamy, ale także o kraju, któryśmy opuścili. (Litwo, Ojczyzno moja… ten tylko się dowie…) Sporo z tej perspektywy widać, zmienia się też osąd wielu rzeczy.

Najbardziej dojmujące doświadczenie, to fakt, że Polska to zdecydowania Europa Zachodnia. Nie zachód jako taki (czyli bez Kanady i Stanów), ale właśnie zachodnia Europa. Ze wszystkich nacji z którymi się stykamy, właśnie z młodzieżą z Zachodniej Europy łączy nas najwięcej i najłatwiej znajdujemy wspólny język. Wspólnota doświadczeń, albo raczej – konsumenckich nawyków. Z Amerykanami (obu Ameryk), Afrykańczykami czy ludźmi z Bliskiego Wschodu też jest nieźle, jedynie z Azjatami z tej dalszej Azji jest dość często przepaść.

Dostrzegam tez wiele zalet Polski, o których nigdy nie myślałem. Że wbrew pozorom jest czysto i da się oddychać, jeździć na rowerze i spacerować, że komunikacja miejska działa, że kupienie karty pre-paid nie wymaga wypełnienia stosu dokumentów, że policjanci i urzędnicy mogliby być jeszcze bardziej skretyniali i skorumpowani i że nasze życie kulturalne jest naprawdę intensywne.

I cała ta litania na cześć ojczyzny uświadamia tylko jeszcze mocniej, jak strasznymi narzekaczami jesteśmy. Polacy (i ja to mówię! wow) powinni nauczyć się patriotyzmu. I mówię to nie tylko mając w perspektywie porównawczej Indie, ale też Francję. Bo Francuzi też, wbrew pozorom, mogą się od nas wiele nauczyć.

I tym bardziej podziwiam Indusów za ich patriotyzm. Bo to nie jest łatwa miłość – kochać kraj, w którym 12 razy w roku wybuchają bomby, w którym slumsy są największe na świecie a do urzędu nie ma po co iść bez kilkuset rupee w kieszeni. A jednak nigdy jeszcze nie spotkałem ludzi, którzy by swoją miłość wyznawali tak otwarcie i byli w niej tak pewni. Ich wiara w świetlaną przyszłość kraju – duma z kilku tysięcy lat historii, z osiągnięć wszystkich cywilizacji, które tu miały swoje siedziby i z dzisiejszej tolerancji religijnej i etnicznej (nawet jeśli od czasu do czasu na tym tle dochodzi do zatargów, to jednak chyba nigdzie na świecie muzułmanie, hindusi, jainiści, sikhowie i chrześcijanie nie żyją tak przemieszani, wspólnie przyznając się do jednej narodowości i miłości do jednego kraju, w imię której potrafią nawet przełamać religijne więzy). Są dumni, gdy patrzą na Gurgaon – w którym widzą autostrady i biurowce i setkę super-korporacji, a nie przyziemne problemy. Są dumni, gdy patrzą na Tatę kupującą Jaguara. Są dumni, gdy ich żołnierze na granicy z Pakistanem prezentują się godniej niż ci po drugiej stronie bramy. Są dumni, gdy ich kompozytor dostaje nominację do Oskara.

I tylko czasem zabrzmi jakaś fałszywa nuta – kiedy w Mangalore radykalni nacjonaliści zaatakują pub przy cichym przyzwoleniu policji, bo „kluby nie są zgodnie z Hinduską tradycją i powinny być zamknięte” lub kiedy i wylewają pomyje na „Białego Tygrysa” (zanim dostał Bookera – wtedy duma z osiągnięcia wzięła górę) albo „Slumdog Millionaire”, bo odsłaniają miękkie podbrzusze Indii i pokazują światu, że Indie to nie tylko centrum światowego IT, ale też wielki, cuchnący slums.

Czasem ta fałszywa nutka zabrzmi nawet w zwykłej rozmowie, kiedy napomknie się w jakikolwiek nie-wychwalający sposób o Indiach. Tak jak ostatnio, gdy od niewinnego żartu na forum wybuchła wielka dyskusja o prymacie Ved nad Shakespearem.

Zaczęło się od żartu z „wyrafinowanego angielskiego” w podpisie kolegi, na co otrzymałem taką odpowiedź:

Sorry Polski,

I forgot Shakespeare was born in Poland alongside the huge research & manufacturing facility for Oxford & Webster’s in Wroclaw.

Quintessentially,
Valentino

Oko za oko, więc również żartem odpisałem:

Sorry Indus,

maybe he was born in Poland, but he surerly outsourced some work to India.

jr

Na co zareagować musiał inny Induski kolega:

Thats one incorrect information, coz when Shakespeare was learning ABC… , Indians had already written upanishads, vedas and puranas 4000 years ago before his time. Thats when others in the world were still painting on the rocks and walls of their caves…

I tak to poszło…

Cóż. Człowiek uczy się całe życie Tym razem lekcja kulturowej wrażliwości.

5 thoughts on “Patriotyzm.

  1. Eh…
    dziwnie wyszlo ale mysle ze wymiana zdan okazala sie interesujaca…powiedzmy „wyedukowała” wszystkich…
    balam sie ze w pewnym momencie piesci pojda przez gmaila:P

  2. bardzo fajne, bardzo trafne spostrzezenia, gratuluje🙂
    Jeżeli mogę dołożyć cegiełkę – Indusi są podobnie w swej dumie do Chińczyków, obie nacje są tak samo zadowolone z długiej historii.
    Dlatego tak bezcenne jest pojechać do Egiptu i obserwować Indusów i Chińczyków, którzy oglądają piramidy – to dla nich szok, dosłownie. Ja sam byłem zaskoczony, jak bardzo oni sa zaskoczeni…
    pozdr z PL

  3. Hej Jacku,

    Całkiem ciekawe przemyślenia, aczkolwiek jedna rzecz zaintrygowała mnie szczególnie. Skąd u licha wzięło się ‚Polski’ w mailu do Ciebie? Spotykam się z tym nie po raz pierwszy i wciąż nie mogę odgadnąć wydźwięku tego sposobu adresowania ludzi…

    Pozdrawiam z WTR😉
    A.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s