Okocim Palone

Zostaliśmy ostatnio zbesztani przez tą panią, że na naszym blogu nie ma co czytać. Nie do końca zrozumiałem, czy to przytyk do ilości, czy jakości notek, jakkolwiek jeszcze bardziej nas to onieśmieliło do pisania. Zwłaszcza, że to od ekspertki od blogów taka opinia. Auć. (swoją drogą Marta zaprasza na swoją imprezę wrocławsko-wirtualną. Polecam.)

Inna sprawa, że początkowa nadwrażliwość naskórka nieco osłabła, oswoilim się i już nie wszystko wydaje się warte opisywania. Podróży czy większych przygód takowoż nie było za dużo, a na poważniejsze tematy dopiero zbieramy siły. W każdym razie w przyszłości możecie się spodziewać rzadszych i nieco mniej osobistych, a bardziej dziennikarskich wpisów. Przynajmniej z mojej strony. Choć i bieżące wrażenia pewnie pojawiać się będą. A co?!

Anyway. Nie o tym miało być. W schowku leży wciąż nie dokończona notka o Tacie wchodzącej we wrześniu do Polski ze swoimi szałowymi samochodzikami, którymi jeździ pół Indii (swoją drogą co to za rynek – niespełna 30mln mieszkańców? Przecież oni w samym Delhi pewnie sprzedają pięć razy więcej niż kiedykolwiek zdołają w Polszczy).  Notka jednak czeka rozgrzebana, a tu coś o wiele bardziej wstrząsającego w gatunku wymiany Polsko – Induskiej odkryłem…

Wczorajszego wieczoru nabyłem w sklepie piwo Okocim Palone. Tak, tą samą, średnio w Polsce popularną (choć moją ulubioną!) markę z płonącym feniksem na puszce. Nie czytając wiele schowałem do lodówki i dziś wieczorem, oczekując małej przyjemności ją stamtąd wydobyłem. Wyobraźcie sobie zdziwienie, jakie wymalowało się na naszych twarzach, gdy z dobrze znanej czarnej puszeczki zaczął wydobywać się… blado jasny napój, o barwie mniej wyrazistej nawet od poczciwego Żywca!

Zaczęło się Googlowanie. Jak się okazuje, to nie tylko nie podróbka, ale wręcz pierwsze podejście Carlsberga do indyjskiego rynku! Jak podają źródła, „Okocim Palone, a Polish beer carrying less than 8% alcohol. It will be positioned as a strong beer against UB’s Kingfisher Strong and SABMiller’s Haywards 5000.” Mhmm. Produkowane w Himalayach, „premium strong beer”. Widać, że Carlsberg potraktował Palone eksperymentalnie zeby przetestować rynek jakąś mało znaną marką, która jakby co będzie łatwa do wycofania. Tylko po co wykorzystał w tym celu markę już istniejącą i z zupełnie innego segmentu? Nie łatwiej było stworzyć jakiejś nowej? Czegoś jak „Dog In The Fog” w Polsce?

Swoją drogą dziennikarska nierzetelność jest czasami powalająca. Nikt się nigdzie nie zająknął, że Palone z Palonym nie ma nic wspólnego – a przecież wystarczyło zgooglować! Swoją drogą, dobrze, że nie napisali że to włoskie…

8 thoughts on “Okocim Palone

  1. Pingback: Palone Returns. « My India Experience

  2. Pingback: Palone spalone? « My India Experience

  3. Pingback: Palone. Beer surprise or how to cause an international PR mini-crisis. « Same Same (but different)

  4. Pingback: Re: Zadna wodka nie podbije Indii | Gospodarcze Informacje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s